Wróć
Players

Mundial 2026: jedna noc w Miami

W jednej z barów w Miami kibice Szkocji przeżywali rozczarowanie, gdyż ich reprezentacja straciła szanse na awans do fazy pucharowej Mistrzostw Świata 2026.

27 czerwca 2026Biało-Czerwoni
Mundial 2026: jedna noc w Miami
![Image](https://ichef.bbci.co.uk/ace/branded_sport/1200/cpsprodpb/6177/live/b1221490-71eb-11f1-9e90-3ff6dfd27be0.jpg) Kylian Mbappe niepostrzeżenie unosił się w cieniu, zauważalny jedynie wtedy, gdy światła odbijały się od lśniącego białego numeru 10 na jego szerokich, granatowych plecach. Zaledwie kilka jardów dalej Lamine Yamal skanował scenę. Przeszukiwał. Czekał. Czterej Kolumbijczycy stali razem, omawiając taktykę, planując kolejny ruch. A w dalekim kącie, Erling Haaland, niosąc talerz frytek, wracał do żony wśród tego zamieszania i przez kłęby dymu wydobywające się z maszyny do dymu. To piątkowa noc. To centrum Miami. To czas imprez. Bar na East Flagler Street pulsował życiem i tańczył w rytm Mistrzostw Świata. W tym lokalnym przybytku reprezentowane były rozmaite nacje. Mieszali się. Rozmawiali. Tańczyli. Wchłaniali atmosferę. Ale nie wszyscy. Na środku parkietu wyróżniało się pięć postaci, odznaczających się swoją czujnością i skupieniem pośród tego zamieszania. Wielki ekran projekcyjny na końcu sali rozświetlił się ruchomym obrazem meczu Belgia - Nowa Zelandia, starciem wieczoru ostatniej kolejki grupowych. Głośniki w barze zamarły, a przy stolikach zaczęły się wylewać wiadra z piwem. Muzyka podkręciła głośność, a pięć Szkotów Apokalipsy zaczęło pić, ale wcale nie w rytm muzyki. Na każdym z mniejszych ekranów, rozmieszczonych po całym barze, wyświetlany był mecz Egipt - Iran, a marzenia dwóch narodów wisiały w powietrzu. Ich wzrok nie przesunął się nawet o cal w stronę telewizora, gdy rozpoczęło się to spotkanie. Dla tych mężczyzn w szkockich kilcie, wódkę i piwo liczyło się tylko jedno - wynik meczu rozgrywanego w Seattle. A był to wynik, który nie podobał się z żadnych powodów innym Szkotom w barze. Ta piątka miała swoją misję. Gdyż, mimo że trener reprezentacji Szkocji, Steve Clarke, stracił już nadzieję na to, że jego drużyna wyjdzie z grupy, to ci mężczyźni takiej nadziei nie stracili. Nadzieja była jednak wątła. Szkoci musieli liczyć na niespotykaną dotąd w historii futbolu kombinację wyników. Potrzebowali, aby w czterech innych grupach, drużyny, które zajmą trzecie miejsca, miały po trzy punkty i gorsze różnice bramek niż -3. Albo, co byłoby jeszcze lepsze, miały mniej punktów. Do tej pory, aż do zwycięstwa Hiszpanii w piątek wieczorem w Miami, każde ustalone grupy robiły dokładnie odwrotnie. Teraz, po tym, jak Egipt wygrał swój mecz, Szkocji potrzebne były dwie drużyny z trzech, których losy w grupach jeszcze się ważyły, aby wyszły one z trzeciich miejsc. To absurdalna, wręcz niemożliwa do zrealizowania prośba, ale jednak nie całkowicie niemożliwa, biorąc pod uwagę fakt, że w barze, wśród jego gości, znajdowały się osoby ze Szkocji, które bawiły się przednio. Właściwie to tylko one się bawiły. Przy stoliku, gdzie siedzieli mężczyźni Apokalipsy, radości nie było. Gdy Mahmoud Saber strzelił bramkę dla Egiptu w dziewiątej minucie meczu, przy ich stoliku zapanowało napięcie. Muzyka w barze rozkręciła się jeszcze bardziej, a goście zaczęli tańczyć. I tylko mężczyźni w szkockich kilcie w dalszym ciągu siedzieli, nie okazując żadnych emocji. Wydawało się, że w ogóle ich to nie interesuje, co się dzieje w innych meczach. Liczyli tylko na wynik meczu, który ich interesował najbardziej. A ten interesował się nimi wcale. W drugiej połowie meczu, po tym jak Saber został zmieniony, mecz zyskał na dramatyzmie. W Iranie, po zmianach w zespole, drużyna zaczęła atakować z większą intensywnością. I w końcówce meczu, gdy padał już gol dla Iranu, w zespole Apokalipsy zapanowało przerażenie. Na ich twarzy pojawiły się emocje, gdy Mehdi Taremi trafił w poprzeczkę bramki egipskiej. Czy to była możliwa sytuacja do obrony? A może sędzia powinien to anulować? Czy to był gol? Czy to nie był gol? A może powinien być gol? Wszystkie te pytania zadawały sobie zamknięte w swoim kręgu, niczym w bąbelku ochronnym, osoby w szkockich strojach, gdy końcowy gwizdek sędziego oznajmił, że mecz się zakończył. I, niestety, dla Szkocji, zakończył się on remisem. A teraz potrzeby Szkocji wobec innych drużyn stały się jeszcze bardziej absurdalne. Musiały one teraz liczyć na to, że w trzech grupach, które jeszcze nie zostały rozstrzygnięte, Szkocja będzie brana pod uwagę jako ostatnia w każdej z tych grup. I tylko w tych grupach miały wypaść drużyny z trzecich miejsc, które miały po trzy punkty i gorsze różnice bramek niż -3. To wszystko było już naprawdę graniczyło z fantastyką. W barze zapaliły się światła, a jego goście zaczęli się rozchodzić. Tylko pięciu Szkotów pozostało na zewnątrz. I oni także musieli opuścić bar, gdyż jego właściciel poprosił ich o to, mówiąc, że pora już zamykać. Wyszli na upalne powietrze Miami. I, jakże to było ironiczne, wciąż na tym samym miejscu, w tym samym kręgu, stojąc, zaczęli dyskutować na temat tego, jak to wszystko będzie teraz wyglądać. Jakie mają nadzieje, jakie cele. To była dyskusja pięciu mężczyzn, którzy w ogóle nie przejmowali się tym, co myślą inni ludzie, na przykład to, że ich przebrania są już brudne i nieświeże. Nie obchodziło ich to, że w nocy w Miami kręci się dużo ludzi, którzy są naćpani lub pijani i mają jakieś dziwne pomysły. Oni byli skupieni tylko na sobie. I na tym, co czeka Szkocję w przyszłości. Jakieś absurdalne pomysły, graniczące z fantastyką, ale jednak trzymali się ich kurczowo, jakby były jedyną liną ratunkową. --- ## Related Articles 1. [Vinicius Jr Shines as Brazil Overpowers Scotland in Miami](https://pitchpulsemedia.com/en/news/vinicius-jr-shines-as-brazil-overpowers-scotland-in-miami) 2. [Mundial 2026](https://khidarikhabran.com/khabran/2026-281)

CMS Newsroom

Powiązane artykuły

Mundial 2026: jedna noc w Miami | Biało-Czerwoni | Biało-Czerwoni